*Perspektywa Lily*
Promienie słońca wchodziły do pokoju budząc mnie. Na szczęście było
już po dziesiątej, więc nie odczuwałam zmęczenia, tak jak było zazwyczaj
w ciągu tygodnia. Zrzuciłam z siebie kołdrę i wstałam. Sięgnęłam po
jakieś ubrania i poszłam wziąć szybki prysznic. Nałożyłam na siebie
szare dresy i czarną bluzkę z napisem "Never give up". Związałam włosy w
kucyka i nałożyłam na rzęsy mascarę. Wychodząc z łazienki natknęłam się
na siostrę.
- Czemu tak długo zajmowałaś tą łazienkę? - zapytała.
- Zajmowałam ją tyle ile trzeba było.
Byłam
głodna, więc pomyślałam, że przydałoby się coś zjeść. Weszłam więc do
kuchni, gdzie urzędował mój starszy brat - Carter. Właśnie skończył
przygotowywać sobie kanapki, więc szybko podeszłam i zwinęłam jedną,
którą zaraz wyrwał mi z dłoni.
- Sama sobie zrób, a nie kradniesz.
- Nie martw się, ostatni raz ci coś ukradłam. - w tym samym momencie ugryzłam jedzenie.
- Kiedy wychodzisz na trening? - zapytał odbiegając od tematu.
- Za cztery godziny, a co?
-
Może pomożesz mi spakować część rzeczy do pudeł? Byłoby szybciej. -
Wybuchłam śmiechem. Zaczęłam krztusić się kanapką. Szybko sięgnęłam po
szklankę wody i napiłam się. - To za zjedzenie mi kanapki.
- I co będę mieć za pomoc i tracenie czasu?
- Mój pokój... starczy?
- Jeśli dołożysz stówkę to pomogę. - zaproponowałam, a po chwili dodałam. - Żartuję... pomogę za darmo.
Byliśmy
rodzeństwem, jednak traktowaliśmy się też jak przyjaciół. Wszystkie
swoje porażki i zwycięstwa przeżywaliśmy wspólnie. Wiele osób
zazdrościło nam tego wszystkiego, ale jeśli się pokłócimy to musimy
mieszkać pod jednym dachem i nikt się nie wyprowadzi. Przynajmniej tak
było dotychczas, bo dziś nadszedł dzień kiedy mój brat pakował ostatnie
rzeczy i przenosił się do swojego nowego mieszkania. Miał tylko 19 lat,
ale chciał przeprowadzić się na swoje. Rozumiałam go, choć wolałabym
gdyby jeszcze trochę z nami pomieszkał.
Chłopak wyszedł z kuchni,
a ja zrobiłam sobie jajecznicę. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść
jednocześnie przeglądając internet w telefonie. Zaraz potem pozmywałam i
chciałam pomóc przy pakowaniu ostatnich rzeczy.
- To za godzinę się widzimy. - usłyszałam koniec rozmowy mojego brata.
Nie
wgłębiałam się w to z kim się widzi, lecz poszłam po kilka kartonów.
Postawiłam je w pokoju i zaczęłam razem z nim wkładać kolejne rzeczy.
- Zaniesiesz to do samochodu? - zapytał mnie.
Kiwnęłam
głową po czym wzięłam jedno pudło i otworzyłam drzwi wejściowe, a zaraz
potem bagażnik, gdzie schowałam pakunki. Widziałam idącego ulicą
bruneta w szarej bluzie, który szedł w kierunku naszego domu.
- Przyszedłeś do Cartera?
Potwierdził
moje słowa, a ja pozwoliłam mu wejść i pokierowałam go gdzie jest mój
brat. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że minęło około godziny od
rozmowy chłopaka. To z nim się widzi...
------------------------------------------------------------------------------------------
Brian?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz