wtorek, 17 marca 2015

1.

 *Perspektywa Lily*
Promienie słońca wchodziły do pokoju budząc mnie. Na szczęście było już po dziesiątej, więc nie odczuwałam zmęczenia, tak jak było zazwyczaj w ciągu tygodnia. Zrzuciłam z siebie kołdrę i wstałam. Sięgnęłam po jakieś ubrania i poszłam wziąć szybki prysznic. Nałożyłam na siebie szare dresy i czarną bluzkę z napisem "Never give up". Związałam włosy w kucyka i nałożyłam na rzęsy mascarę. Wychodząc z łazienki natknęłam się na siostrę.
- Czemu tak długo zajmowałaś tą łazienkę? - zapytała.
- Zajmowałam ją tyle ile trzeba było.
Byłam głodna, więc pomyślałam, że przydałoby się coś zjeść. Weszłam więc do kuchni, gdzie urzędował mój starszy brat - Carter. Właśnie skończył przygotowywać sobie kanapki, więc szybko podeszłam i zwinęłam jedną, którą zaraz wyrwał mi z dłoni.
- Sama sobie zrób, a nie kradniesz.
- Nie martw się, ostatni raz ci coś ukradłam. - w tym samym momencie ugryzłam jedzenie.
- Kiedy wychodzisz na trening? - zapytał odbiegając od tematu.
- Za cztery godziny, a co?
- Może pomożesz mi spakować część rzeczy do pudeł? Byłoby szybciej. - Wybuchłam śmiechem. Zaczęłam krztusić się kanapką. Szybko sięgnęłam po szklankę wody i napiłam się. - To za zjedzenie mi kanapki.
- I co będę mieć za pomoc i tracenie czasu?
- Mój pokój... starczy?
- Jeśli dołożysz stówkę to pomogę. - zaproponowałam, a po chwili dodałam. - Żartuję... pomogę za darmo.
Byliśmy rodzeństwem, jednak traktowaliśmy się też jak przyjaciół. Wszystkie swoje porażki i zwycięstwa przeżywaliśmy wspólnie. Wiele osób zazdrościło nam tego wszystkiego, ale jeśli się pokłócimy to musimy mieszkać pod jednym dachem i nikt się nie wyprowadzi. Przynajmniej tak było dotychczas, bo dziś nadszedł dzień kiedy mój brat pakował ostatnie rzeczy i przenosił się do swojego nowego mieszkania. Miał tylko 19 lat, ale chciał przeprowadzić się na swoje. Rozumiałam go, choć wolałabym gdyby jeszcze trochę z nami pomieszkał.
Chłopak wyszedł z kuchni, a ja zrobiłam sobie jajecznicę. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść jednocześnie przeglądając internet w telefonie. Zaraz potem pozmywałam i chciałam pomóc przy pakowaniu ostatnich rzeczy.
- To za godzinę się widzimy. - usłyszałam koniec rozmowy mojego brata.
Nie wgłębiałam się w to z kim się widzi, lecz poszłam po kilka kartonów. Postawiłam je w pokoju i zaczęłam razem z nim wkładać kolejne rzeczy.
- Zaniesiesz to do samochodu? - zapytał mnie.
Kiwnęłam głową po czym wzięłam jedno pudło i otworzyłam drzwi wejściowe, a zaraz potem bagażnik, gdzie schowałam pakunki. Widziałam idącego ulicą bruneta w szarej bluzie, który szedł w kierunku naszego domu.
- Przyszedłeś do Cartera?
Potwierdził moje słowa, a ja pozwoliłam mu wejść i pokierowałam go gdzie jest mój brat. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że minęło około godziny od rozmowy chłopaka. To z nim się widzi...
------------------------------------------------------------------------------------------
Brian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz