środa, 25 marca 2015

3.

Brain zgodził się, więc poszłam do kuchni. Wyjęłam z szafki dwie szklanki i nalałam do nich soku. Zaniosłam je chłopakom, a sama poszłam do swojego pokoju. Spakowałam do torby wszystkie rzeczy na trening.
- Idę na trening, do zobaczenia później. - poinformowałam brata po czym wyszłam z torbą na ramieniu.
Założyłam na uszy słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Na miejsce dotarłam w ciągu dziesięciu minut. Weszłam do szatni i rzuciłam torbę na ziemię.
- Cześć. - przywitałam się z pozostałymi dziewczynami.
Zmieniłam swoje dresy na strój do ćwiczeń i poszłam na salę gimnastyczną. Na trybunach standardowo siedziała grupka chłopaków. W sali nie było jeszcze trenerki, więc zeszli do nas by pogadać.
- Hej Lily. Co tam u ciebie? - zagadał do mnie jeden z nich, jeśli się nie myliłam to Christopher.
- Standardowo, a u ciebie? - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Co powiesz na kino dziś wieczorem?
- Randka? Nie dzięki, nie mam ochoty na żadne randkowanie.
- Okej. - odszedł do reszty.
Dużo osób proponowało mi randki, ale nie chciałam iść na żadną. Nie dogadywałam się z żadnym chłopakiem na tyle, aby z nim na nią pójść, a iść z kimś, żeby iść jest bezsensu. Wiele osób z cheerleaderek umawiało się z chłopakami jeden po drugim, ale ja nadal byłam sama. Mimo to i tak cieszyłam się zainteresowaniem płci przeciwnej. Dużo osób zastanawia się jaki chłopak musi być, abym się z nim umówiła. Dla mnie najważniejsze jest abym się z nim dogadywała, mogła pogadać na każdy temat, a nie tylko do sporcie. Niestety jedyną osobą z którą miałam takie relacje był mój brat... ale przecież z bratem się nie umówię. W sumie odpowiadało mi bycie singielką i nie zamierzałam tego na razie zmieniać.
Chwilę później przyszła trenerka i rozpoczął się trening. Trwał około 3 godzin, bo przygotowywaliśmy się do kibicowania na najbliższych, piątkowych zawodach footballu. Zaraz po nich przebrałam się do popędziłam zmęczona do domu.
- Już jestem! - krzyknęłam przekraczając próg domu. - Carter jeszcze jest?
- Nie, już pojechał. Jakieś 30 minut temu.
Nie wiedząc co ze sobą począć sięgnęłam po laptopa i przeglądałam internet. Na facebooku zauważyłam status brata: "Własne cztery kąty... NARESZCIE!" i zdjęcie pokoju pełnego pudeł.
"No to kiedy impreza?" napisałam w komentarzu. "W piątek? Pasuje?" odpisałam po kilku sekundach. Pomyślałam o  zawodach i o tym, że zaraz po nich można zabrać dziewczyny i kilku chłopaków i zrobić imprezę, więc zgodziłam się. Wyłączyłam laptopa. Miałam ochotę obejrzeć jakiś film, więc wybrałam się przed telewizor z miską popcornu.
-------------------------------------------------------------
Brain?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz